Strasznie mnie interesuje jak to wszystko wygląda kiedy wyjedziemy deską na ulicę.
Bać się i spieprzać jak najszybciej na chodnik czy lajtowo rozkoszować się gładką nawierzchnią? Chodzi mi oczywiście o tereny miejskie. Czy jesteśmy narażeni na jakieś kary? Jeśli już to pod jaki paragraf by to podchodziło i ile musimy za to wybulić?
Z reguły nie widuje desek na ulic (dokładniej w necie bo jak może się domyślacie long nie jest dość popularny u nas, szczególnie w pewnych miastach) chyba że to taka z zerowym lub minimalnym ruchem po za miastem. Są wyjątki jak chociażby 'Longboarding NYC: Broadway Bomb Race' tylko że to nie u nas.
Reasumując proszę was o wypowiedzi na ten temat. Jak nasza pasja ma się do prawa tutaj panującego.
Pozdrawiam.

na desce jestes pieszym, nie pojazdem, jazda na ulicy teoretycznie zabroniona
nigdy mi olicja nie zwrocila uwagi, czy to w dzien czy w nocy
Tylko po sporzyciu nie próbuj bo prawko mogą zabrać :D
Z tego co napisałeś powolny marianie rozumiem że poruszałeś się bez problemowo po ulicy nawet kiedy widziała Cię policja tak?
jechali za mna kilka razy, po glownej, przez skrzyzowanie... zero reakcji
za chodzenie po ulicy tez mozna stracic prawko? bo z tego co ja wiem to moga najwyzej przywalic stwarzanie zagrozenia w ruchu ulicznym
Rozumiem środek miasta ruchliwa skrzyżowanie i tak sobie przejeżdżasz przez skrzyżowanie a policja za Tobą może nie bezpośrednio ale za Tobą i zero reakcji ? :) Mi raczej nie grozi utrata prawka w żadnym wypadku ponieważ owego nie posiadam. Zastanawia mnie jednak cena mandatu który mógłbym dostać gdyby jakiś policjant miał gorszy dzień i jednak się przypierdzieli i czy serio jazda na desce po ulicach zalicza się pod stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym.
jechali bezposrednio za mna, skrecili za mna, nic nie zrobili
nie moga ci zabrac prawka bo wedlug prawa nie poruszasz sie pojazdem
mandat pewnie zalezy od policjanta ale ze 200+ moze byc, zalezy czy pijany, czy cos sie stalo itp
Ja rozmawiałem kiedyś z policjantami i jedyne co mi powiedzieli to, że właśnie nie ma przepisu, który to reguluje, ale jeżeli będziesz jechał nietrzeźwy, stwarzał zagrożenie " w szerokim rozumieniu" to cie mogą zawinąć i nawet prawko zabrać ( po pijaku na ulicy)
To mi kiedyś drogowcy powiedzieli
Może marian miałeś akurat za sobą fanów deski, którzy jeszcze nie wiedzieli co to ale już wiedzieli że to lubią
albo nie wiedzieli do czego sie doczepic :)
"nie moga ci zabrac prawka bo wedlug prawa nie poruszasz sie pojazdem"
U nas wszystko mogą :D
akurat z tym mam wszystko jasno naswietlone :)
pan cie moze postraszyc utrata prawka i tyle, nie ma prawa ci go zabrac jezeli nie kierujesz pojazdem :) chyba ze sadowe jakies nakazy/ zakazy masz
No właśnie chyba nie do końca tak jest.
Zabrać mogą.
Jeżeli jedziesz na desce po sporzyciu - poruszasz się po drodzę i "powodujesz zagrożenie dla ruchu" - w szerokim rozumieniu.
Mandat mogą nie muszą - gdy robisz to samo ale bez wczesniejszego picia. Bez sporzycia mogą dac mandat i jestes traktowany jako pieszy a nie kierowca.
Cos w stylu przechodzenia w niedozwolonym miejscu lub czerwonym swietle
A tym co prawa jazdy nie maja to co zabiora?:D Karte rowerowa ??:) Czy pozbawia ich mozliwosci ubiegania sie o prawko?:D
Co ma piernik do wiatraka?:)
U mnie w miescie policja i strazaki sie nie czepiaja rowerzystow itp, jedynie w momentach kiedy komus ewidentnie sie nudzi i rozbija sie o smietniki albo po pomnikach lata, wtedy dawaja mandacik i na dokladke spuszczaja powietrze z opon za brak hamulcy, swiatel.
A za jazde po pijaku na rowerze mozna chyba dostac zakaz prowadzenia pojazdow zarowno dwu jak i czterokolowych, to weszlo chyba w zeszlym roku, ale obowiazuje tylko dla rowerzystow:)
Odmienna sprawa jest stwarzanie zagrozenia w ruchu ladowym:) Jezeli policjant sobie ubzdura, ze longboardem na ulicy robisz wielkie zagrozenie, to tez Ci grozi mandacik:) Ale prawka Ci nie zabiora;)
Gdy jechałem z longiem skmką miła pani konduktor powidedziała mi że muszę mu kupić bilet taki jak kupuje się na rower no to kupiłem ale zaczełem się zastanawiać czy to ze względu na rozmiar dezki czy co bo z tego co tu napisaliście jeżdżąc longiem to tak jakbym chodził pieszo więc dlaczego musiałem kupić bilet?
hehe to grubo :D troche to bez sensu, bo za walizkę nieważne jak dużą nie musisz nic płacić. Z 3 city jestes?
Nie spod warszawy dla mnie to też bez sensu ale się nie kłóciłem a gdzieś wczoraj wyczytałem że duża deska traktowana jest jak rower na ile w tym prawdy nie wiem ale może jest taki przepis w końcu u nas jest masa przepisów bez sensu więc dlaczego nie taki?
http://www.longboardmania.pl/2011/02/czy-longboard-jest-rowerem/ tu jest ten artykuł może jednak będę musiał kupić miesięczny mojej desce?